Renowacja starego komputera

Na dziś zaplanowałem coś specjalnego – renowacja starego komputera, który dawno temu przeszedł na emeryturę. Mam jeszcze trochę części na stanie, więc liczę, że uda się złożyć coś, co nie tylko będzie działać, ale i fajnie wyglądać. Jak zwykle wszystko zaczyna się od obudowy. W kolekcji mam kilka blaszanych skrzynek, które przez dłuższy czas zbierały kurz w warsztacie. Tym razem wybór padł na wyjątkowy egzemplarz – obudowę od widza Wojtka. Obudowa również wystąpiła już raz w odcinku 126.  Zanim jednak stara jednostka wróci do życia, potrzebuje solidnego odświeżenia. Bez lekkiej modernizacji się nie obejdzie – planuję przemalować obudowę, wyczyścić, a może nawet dodać parę własnych akcentów. Na pierwszy ogień idzie rozbiórka – wszystko trzeba rozkręcić, ocenić stan i przygotować do dalszych prac. W ruch pójdą też farby w sprayu.

Ten wpis to dopiero pierwszy etap całej przygody.
Renowacja starego komputera rozrosła się na tyle, że postanowiłem podzielić całość na kilka części.
Na początek — obudowa. A w kolejnych wpisach zabiorę się za montaż podzespołów i uruchomienie sprzętu.

👉 Jeśli szukasz konkretnie montażu podzespołów, sprawdź: Część 2 – Zestaw PC z Windows XP

Niezbędne zakupy

Panel przedni, oraz obudowę mam już rozbrojoną na części. Odświeżanie budy zaczynam od zakupienia odpowiedniego sprzętu do malowania.

Do malowania wykorzystam trzy puszki farby, każdą z innego źródła. Szary lakier kupiony u „chińczyka” kosztował około 20 zł. Czarną puszkę dorwałem w PSB Mrówka za 15 zł, a czerwoną – w Bricomarche, również za 15 zł. Przy odpowiedniej technice malowania, taki zestaw spokojnie wystarczy na kilka projektów. Do przygotowania powierzchni przed malowaniem dokupiłem jeszcze papier ścierny. Zmatowienie elementów, zwłaszcza plastikowych, to ważny krok – poprawia przyczepność farby i wpływa na trwałość efektu. Warto zwrócić uwagę na granulację papieru – im drobniejsza, tym lepiej do wykończenia detali. Ja używam papieru o granulacji 2000, idealnego do delikatnego matowienia plastiku. Jeden arkusz kosztuje grosze – około 2,50 zł – a jego rozmiar spokojnie wystarcza na dłuższy czas pracy.

Malowanie panelu przedniego

matowienie ramki panelu przedniego komputera papierem ściernym

Kolejny etap renowacji starego komputera to ogarnięcie plastikowych części. Na pierwszy ogień poszła ramka panelu przedniego. Delikatnie zmatowiłem ją papierem ściernym, żeby farba lepiej trzymała się powierzchni. Podczas szlifowania warto uważać – zbyt mocny docisk może zostawić głębokie rysy, które później będą widoczne nawet po malowaniu. W tym przypadku chodzi raczej o lekkie przetarcie powierzchni, a nie jej zdzieranie. Z malowaniem plastiku nie mam jeszcze dużego doświadczenia, więc będzie to dobry test. Zobaczymy, czy najtańsza farba w sprayu da radę na tego typu materiale. Trzymam kciuki – za efekt i za wytrzymałość.

Całość ramki planuję pomalować na klasyczną czerń. Dla przełamania jednolitego koloru pojawią się również akcenty. Ramka przycisków i diod dostanie czerwony kolor, a klapka od portów USB pójdzie w odcień szarości. Prosto, ale z charakterem. Ma być nowocześnie, ale z lekkim oldschoolowym klimatem.

malowanie ramki panelu przedniego obudowy komputera na czarno

Ramkę zostawiam do wyschnięcia na słońcu. Choć to wygodne rozwiązanie, najlepiej byłoby suszyć świeżo pomalowane elementy w ciepłym, zamkniętym pomieszczeniu. Jak to zwykle bywa – każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Na zewnątrz zawsze istnieje ryzyko, że do świeżej farby przykleją się pyłki, kurz albo – co gorsza – muszki. Z kolei w zamkniętym pomieszczeniu pojawia się inny problem: intensywny, drażniący zapach farby podczas schnięcia. Dlatego idealnym kompromisem jest przeniesienie pomalowanych części do osobnego garażu, szopki lub innego dobrze wentylowanego pomieszczenia. Warto dać im jeszcze dzień lub dwa na spokojne wyschnięcie, zanim przejdziemy do dalszego montażu.

Wstawkę pomalowałem na intensywny czerwony kolor. Żeby nie było zbyt zwyczajnie, dorzuciłem do środka odblask, który daje lustrzane odbicie. Po bokach planuję zamontować diody sygnalizujące pracę komputera. Bardzo jestem ciekawy, jak to wszystko będzie wyglądać po złożeniu. Mam nadzieję, że uda się uzyskać ciekawy, lekko futurystyczny efekt, który wyróżni tę renowację na tle innych.

Renowacja starego komputera górna część obudowy komputerowej pomalowana na czarno

Ze względu na brzydki odprysk lakieru w górnej części obudowy postanowiłem pomalować także tę powierzchnię. Choć nadal widać lekkie wgniecenie, to jest ono zauważalne dopiero przy bardzo uważnym przyjrzeniu się. W końcu nie chodzi o perfekcję fabryczną, tylko o to, by komputer wyglądał świeżo i zyskał drugie życie.

Renowacja starego komputera – boczna ścianka z oknem

Jedna z blaszanych bocznych ścianek obudowy jest w dość kiepskim stanie – praktycznie cała pogięta i poobijana. W ramach renowacji starego komputera postanowiłem ją zastąpić czymś ciekawszym – tzw. „oknem”, przez które będzie widać wnętrze komputera i jego podzespoły. Do tego celu wykorzystam jeden z dyfuzorów pochodzących ze starych telewizorów LED. Dyfuzor to dość gruby, przejrzysty kawałek pleksi, który bez problemu można przyciąć na wymiar. Taki dodatek na pewno doda całej renowacji starego komputera charakteru i pozwoli pochwalić się wnętrzem urządzenia.

Kolejnym wyzwaniem było mocowanie nowego „okna”. Najprostsze i zarazem najpewniejsze rozwiązanie to po prostu przykręcenie pleksi do ramki obudowy. W tym celu wykonałem kilka otworów zarówno w plexi, jak i w obudowie. Na początku trochę się obawiałem, że plastik podczas wiercenia może pęknąć – szczególnie przy robieniu otworów na brzegu. Na szczęście dyfuzor z pleksi okazał się naprawdę wytrzymały i bez problemu dał się nawiercić pod śrubki. Problemem była cienka blacha obudowy, która podczas wiercenia mocno się uginała pod naciskiem wiertła. Dlatego przy tym trzeba było iść bardzo delikatnie i spokojnie, żeby nie pogiąć obudowy.

W przygotowanych wcześniej otworach umieściłem odpowiednio przycięte śrubki – tak, żeby nie wystawały zbyt mocno na zewnątrz. Od strony zewnętrznej całość została zabezpieczona nakrętkami, które dodatkowo tworzą lekki dystans między obudową a nową boczną ścianką z pleksi. Ten drobny odstęp sprzyja lepszej wentylacji wewnątrz obudowy – co przy starszym sprzęcie może mieć spore znaczenie. Na koniec wszystko zostało porządnie skręcone nakrętkami z kapturkiem M5, żeby całość wyglądała schludnie i trzymała się solidnie.

Całość już jest dokręcona. Osiem nakrętek mocno i stabilnie trzyma teraz okno z pleksi na swoim miejscu. Teraz wnętrze komputera będzie dobrze widoczne.

Składanie panelu

Panel przedni mam już w dużej mierze skompletowany. Farba na ramce i kolorowych wstawkach porządnie wyschła i trzyma się plastiku bardzo dobrze – żadnych odprysków, zacieków czy innych niespodzianek. Czerwony kolor wyraźnie odcina się od czerni, co daje fajny kontrast i podkreśla detale. Jestem naprawdę zadowolony z efektu – jak na tani spray i domowe warunki, wyszło świetnie. Teraz pozostał ostatni detal: trzeba coś wymyślić na miejsce brakujących zaślepek po napędach CD. Coś estetycznego, co nie będzie wyglądać jak tymczasowe rozwiązanie. Pomysł już się powoli klaruje…

Na pierwszy ogień idzie montaż płytki PCB z portami USB i audio. Same złącza są w bardzo dobrym stanie – czyste, niepordzewiałe i niepowycierane, więc bez obaw można je przywrócić do działania. Do podłączenia całości do płyty głównej potrzebne jest oczywiście odpowiednie okablowanie. Na szczęście każda z wtyczek ma odpowiedni kształt i pasuje tylko w jedno miejsce na pinach – trudno tu o pomyłkę. Pod klapką na panelu przednim znajdują się teraz: złącze mikrofonowe, wejście na słuchawki oraz dwa porty USB. Jedyny minus? Umiejscowienie – znajdują się one na samym dole panelu, co trochę utrudnia do nich dostęp, zwłaszcza jeśli obudowa będzie stała nisko.

Przyciski RESET i POWER umieszczone są na środku obudowy. Zostawiłem je w oryginalnym kolorze – coś w stylu „ala chrom”. Co prawda widać na nich trochę śladów użytkowania, są lekko obdrapane… ale jeszcze bez tragedii 😉Z drugiej strony panelu zamontowałem włączniki podłączenia do płyty głównej. Wszystko działa tak, jak powinno – klik, i gotowe.

LCD zamiast stacji dyskietek – nowe życie ze starej wieży

Szczelinę po dawnej stacji dyskietek postanowiłem zastąpić wyświetlaczem LCD, który wyjąłem ze starej wieży stereo Samsunga. Niestety, nie mam do niego odpowiedniego sterownika, więc nie da się na razie wyświetlać na nim żadnego tekstu. Mimo to sam ekran – dzięki podświetleniu zasilanemu napięciem 12V – wygląda naprawdę ciekawie. W ciemniejszych warunkach daje bardzo fajny, lekko futurystyczny efekt na panelu przednim. To raczej element estetyczny niż funkcjonalny, ale zdecydowanie dodaje charakteru całej obudowie.

Przed montażem pozostało jeszcze tylko umieścić diody oświetlające lustrzany box.

Po chwili cały panel przedni komputera jest już zamontowany na obudowie

LED - świąteczny klimat w nowej roli

W budowie komputera przyda się też stara taśma LED, która wcześniej służyła jako światełka świąteczne. Choć trochę zżółkła z upływem czasu, nadal działa bez zarzutu. Diody na taśmie są sterowane pilotem i zasilane napięciem 12V, co idealnie pasuje do zasilacza komputerowego. Dzięki temu łatwo podłączę cały zestaw i dodam efektowne podświetlenie do wnętrza obudowy, które będzie robić fajną atmosferę podczas pracy.

Klej na taśmie LED niestety już trochę stary i nie trzyma się dobrze powierzchni. Dlatego musiałem nałożyć nową warstwę kleju, żeby pewnie przymocować diody do obudowy. Po nałożeniu kleju całość docisnąłem mniejszymi ściskami stolarskimi i zostawiłem na 24 godziny do całkowitego wyschnięcia. Dzięki temu taśma będzie solidnie przymocowana i nie odpadnie w trakcie użytkowania.

Kolejnego dnia, gdy klej zdążył już dobrze wyschnąć, mogłem wreszcie sprawdzić efekt podświetlenia. Na razie w środku nie ma jeszcze żadnych podzespołów, ale już na zdjęciach widać, że zapowiada się naprawdę ciekawie.

Zasilanie taśmy będzie wymagało drobnej przeróbki. W tym celu musiałem wylutować z płytki gniazdo zasilacza. Na to miejsce wlutowałem wtyczkę molexa 12V, która będzie teraz podłączona do zasilacza komputerowego.

Płytkę zasilania umieściłem z powrotem w obudowie, przykręcając ją w miejsce jednej z kieszeni na napędy DVD. Ważne było, żeby odbiornik podczerwieni znalazł się w przedniej części panelu przedniego — to ułatwi późniejsze sterowanie pilotem do podświetlenia LED.

Renowacja starego komputera - napędy CD DVD

Powoli przechodzę do kolejnego etapu renowacji starego komputera. Na panelu przednim muszę uzupełnić przestrzeń po kieszeniach napędów DVD i CD. W magazynie znalazłem dwie sprawne nagrywarki: napęd DVD LG oraz napęd CD firmy Acer. Szczególną uwagę zwraca ten drugi – model z 2000 roku, który, jak widać na zdjęciu, jest już mocno używany. Mimo to nadal działa bez zarzutu, dlatego postanowiłem go odświeżyć. Obudowa oraz panel przedni zostaną na nowo pomalowane. Aby ułatwić malowanie, najpierw rozłożę obudowę napędu. Na powierzchni znajduje się sporo naklejek — część z nich spróbuję uratować, bo mogą się przydać do innych projektów.

Metalowe części przed malowaniem przeszlifowałem papierem ściernym o gradacji 240. Miejsca pokryte resztkami kleju dokładnie oczyściłem rozpuszczalnikiem do farb olejno-ftalowych — to właśnie on najlepiej radzi sobie z usuwaniem kleju, znacznie skuteczniej niż rozpuszczalnik uniwersalny. Z kolei zabrudzenia na plastikowych elementach, takich jak panel przedni, usuwamy wyłącznie ciepłą wodą z mydłem. Po umyciu delikatnie przetarłem panel papierem ściernym o bardzo drobnej gradacji 2000, by przygotować powierzchnię do malowania.

Obudowa oraz panel przedni są już pomalowane, więc przyszedł czas na ponowne złożenie napędu. Przed składaniem dokładnie wyczyściłem małe aluminiowe radiatory na spodzie płytek elektronicznych i nałożyłem nową pastę termo -przewodzącą. Warto też zwrócić uwagę na napięcie gumki odpowiedzialnej za mechanizm otwierania tacki – stara, sflaczała gumka może powodować problemy z prawidłowym działaniem napędu.

Małe przyciski na froncie panelu napędu dodatkowo podkreśliłem cienkim markerem, żeby lepiej się wyróżniały. Na powierzchnię nakleiłem też z powrotem oryginalną naklejkę, dzięki czemu łatwo można rozpoznać model Acera — to M-F45LH 50LT.

Zaślepka z pleksi i Space Invaders – retro detal

Do uzupełnienia została jeszcze szczelina po kieszeniach napędów DVD i CD. Niestety nie miałem już w zapasie żadnych zaślepek pasujących do panelu. Postanowiłem więc zastąpić brakujący element kawałkiem pleksi z dyfuzora. Ponieważ pleksi jest przezroczysta, warto ją było pomalować — ale wpadłem na pomysł, żeby trochę urozmaicić wygląd panelu i nadać mu nieco więcej charakteru.

Do wyciętego kawałka pleksi zamierzam dodać obrazek kosmity z gry Space Invaders, którą we wczesnych latach 90-tych ogrywałem na IBM. W tym celu musiałem najpierw stworzyć projekt w programie GIMP, a następnie wydrukować go na kartce papieru A4. Oczywiście obrazek wydrukowany zwykłą drukarką do dokumentów nie zachwyca swoją jakością, ale tak to jest w chałupniczych warunkach. Aby nadać sztywność kartce papieru, całość zalaminowałem. Potem jeszcze trzeba będzie dociąć na odpowiedni wymiar.

Zaślepka z pleksi, którą przygotowałem na miejsce po napędach CD/DVD, jest już na swoim miejscu w panelu przednim. Dzięki precyzyjnemu docięciu wchodzi na lekki wcisk, więc nie ma ryzyka, że wypadnie podczas użytkowania – nawet bez dodatkowego mocowania trzyma się bardzo pewnie.

Motyw retro z gry Space Invaders w połączeniu z przezroczystym tworzywem i podświetleniem LED daje świetny wizualny efekt. To drobny detal, ale właśnie takie smaczki robią największą różnicę w projektach typu renowacja starego komputera. Całość nabiera fajnego wyglądu i staje się czymś więcej niż tylko odnowioną obudową.

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o obudowę. Dalsza renowacja starego komputera, czyli montaż podzespołów i testowanie w linku poniżej.